Kije trekkingowe - co jest w nich najważniejsze?

Kije trekkingowe

Ważny, a często niedoceniany element wyposażenia turysty. Ważny przynajmniej z dwóch powodów:

- Użycie kijów powoduje odciążenie stawów kolanowych w trakcie pokonywania dużej różnicy wysokości. Jest to szczególnie zauważalne w trakcie schodzenia, wtedy następuje najbardziej niszczący dla stawów moment – silne uderzenie stopą o podłoże. Polecam wykonanie prostego doświadczenia – zejścia z ciężkim (15-20kg) plecakiem przynajmniej 1000 metrów w dół po stromym i niepewnym zboczu z kijami w rękach, a następnie bez nich. Różnicę – czyli ból w kolanach po zejściu bez kijów – poczujesz jeszcze tego samego dnia.

- Używając kijów trekkingowych podnosimy swoje bezpieczeństwo w trakcie poruszania się w niepewnym terenie. Zyskujesz dodatkowe dwa punkty podparcia, przy potknięciu czy poślizgnięciu się masz większe szanse na zachowanie pionowej postawy. Wyobraź sobie, co dzieje się z Twoim ciałem w trakcie utraty równowagi: zanim dotkniesz ręką ziemi już prawie na niej leżysz. Kij stanowi przedłużenie ręki, przy okazji oszczędzamy dłoń która niechybnie odczuje uderzenie o ziemię. Kije stanowią też nieocenioną pomoc w trakcie przekraczania w bród wartkich strumieni.

W trakcie marszu z kijami trekkingowymi niektóre osoby usiłują synchronizować ruch „prawa ręka – lewa noga i odwrotnie”, w pewnym stopniu sprawdza się to na równym terenie, natomiast zupełnie nie przydaje się w terenie stromym i wymagającym. Wtedy ręce powinny wyszukiwać swoje punkty podparcie w rytmie niezależnym od ruchów nóg. Godną polecenia techniką w trakcie schodzenia w bardzo stromym terenie jest ruch „najpierw ręce – potem nogi”. Wtedy stawiając kolejne kroki mamy już przed sobą „przygotowany teren”.

Kupując kije warto zwrócić uwagę na kilka elementów. Sprawdź jak dłoń leży na rączce kija, czy pasek otaczający nadgarstek jest wygodny i daje się w prosty sposób dopasować. Jest to o tyle ważne, że chodząc cały dzień z kijami nie będziesz przecież ściskał ich w dłoniach przez 8-10 godzin dziennie. Spowoduje to tylko niepotrzebne zmęczenie mięsni przedramion. Paski w kijach są właśnie po to, żeby opierając część ciężaru ciała na nadgarstkach nie było potrzeby ściskania kurczowo rączki kija w ręku. Z tego też względu proste paski nylonowe sprawdzają się w dłuższym użytkowaniu troszkę gorzej od wersji z paskami z bardziej miękkich materiałów czy wyłożonych neoprenem.

Kolejnym elementem wartym uwagi jest grot kija trekkingowego. W katalogach producenci czasem piszą, że końcówka konkretnego modelu kija jest „widiowa” lub wykonana ze stopu żelaza z wolframem. Jeśli zależy Ci na jakości i długiej żywotności – szukaj takiej informacji. Gumowa nakładka przyda się w sytuacji, gdy zdarzy się podróżować po utwardzonej nawierzchni lub asfalcie – czego oczywiście Ci nie życzę.

Kije trekkingowe zazwyczaj składają się z trzech części, wchodzących jedna w drugą i połączonych zakręcanymi (nylonowymi lub aluminiowymi) kołkami, i/lub blokowanych za pomocą tzw. systemu „Fastlock”, który daje znacznie większą siłę blokowania elementów kija. Daje to możliwość regulacji długości kijów w zależności od terenu po jakim się poruszamy. Generalna zasada: ma być wygodnie i bezpiecznie. Jeden ustawi mniejszą długość, inny większą. Nie sprawdza się dobór długości taki jak w Nordic Walking (czyli wzrost x 0,65) ponieważ na stromym podejściu musimy kije skrócić, na stromym zejściu znacznie je wydłużamy, natomiast trawersując zbocze jeden skracamy a drugi wydłużamy. Możliwość rozkręcenia i złożenia kijów jest też ważna z transportowego punktu widzenia, złożone bez problemu przytroczymy do plecaka. W dobrych plecakach znajduje się zestaw pętelka-trok służący do przymocowania kijów trekkingowych, jeśli go nie ma to można wykorzystać troki, boczne dolne kieszonki lub zestaw trok-pętelka do zamocowania czekana.

Grzegorz Drabik – specjalista ds. szkoleń w INTERSPORT Polska

Operacja w toku...